Template
Template Template
Template czwartek, 02 kwietnia 2020 Template

Szukaj

kontakt

Kto jest On-line

Naszą witrynę przegląda teraz 10 gości 

Logowanie



Licznik odwiedzin

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj
mod_vvisit_counterWczoraj
mod_vvisit_counterW tym tygodniu
mod_vvisit_counterW tym miesiącu
mod_vvisit_counterWszystkich odwiedzin1
Reklama
Reklama
 
Template
Lato i Jesień 2011

Nie zdążyliśmy się nacieszyć ogrodem tego lata, a już jesień... Kilka godzin w miesiącu i jeden kilkudniowy urlop to tak mało... Zwłaszcza kiedy oprócz prac w ogrodzie czekają na spacery cudowne lasy i okolice tak urokliwe, że za każdym razem w drodze powrotnej do  codzienności mam mokre oczy :(

Ten sezon znów był za krótki... udało mi się jedynie posadzić kilka nowych roślin, na bieżąco pielęgnować trawnik, kosić i grabić ogromne ilości (jak na tak mały ogród) szyszek, igieł i liści a jesienią mocno przerzedziliśmy rząd leszczyn rosnący na granicy działki, ponieważ  zacieniał sporą część ogrodu. Nieoceniona okazała się znowu rębarka do gałęzi, która szybko poradziła sobie ze sporą ilością materiału. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak pozbyłabym się tych gałęzi, gdybym jej nie miała...

Tu fotorelacja "pożerania" gałęzi. Można wpakować naprawdę sporą gałąź:


Posadzona wiosną hortensja pnąca: skąd wie w którą stronę ma zwrócić pędy?... Wiosną przyszłego roku dosięgnie wreszcie sosny i już nie mogę się doczekać kiedy ją otuli i rozkwitnie...


Hortensja ogrodowa zeszłej zimy przemarzła ale odbiła od korzeni więc skoro kwitnie na pędach zeszłorocznych - dostanie tym razem ubranko na zimę i mam nadzieję doczekać się kwiatków w przyszłym roku.



- jeszcze pęcherznica diablo


- wcześniej posadziłam również pęcherznicę żółtolistną, zdjęcia niestety nie mam.


-śliczna krzewuszka o bordowych liściach, powtarzająca kwitnienie pięknie się prezentuje przy hortensji bukietowej


Sosna himalajska, której uszczykuję młode przyrosty aby ją zagęścić. Może w przyszłym roku się powstrzymam, to większa urośnie :)


Z wierzbą mandżurską nie znalazłam do tej pory wspólnego języka ;) - wyraźnie nie reaguje na moje zachęty w postaci zalewania wodą (ziemia i tak za chwilę jest sucha), kompostu,  azofoski czy granulowanego obornika. Nie rośnie i już. Wiem, że preferuje wilgotne gleby a tu suche piachy, ale u sąsiada rośnie pięknie! Dałam jej jeszcze jedną szansę: pogłębiłam dół w którym rośnie, dokładając żyznej ziemi z kompostem tak, aby powstała niecka. W ten sposób mogę ją zalać większą ilością wody która powoli wsiąka oraz zasypać większą ilością ściółki, która zapobiegnie szybkiemu parowaniu.  Wcześniej woda przy podlewaniu rozlewała się na boki nie wsiąkając przy korzeniach

.

Pogłębianie dołków pod nowe rośliny to moja nowa metoda radzenia sobie z trudnymi warunkami na piaszczystej, wiecznie suchej ziemi.

Puste miejsca zapełniają rozchodniki i inne roślinki płożące, którym leśne warunki nie straszne: jasnota plamista, ośle uszy, ciemiernik, runianka japońska


... i wreszcie mój nowy pomysł: WRZOSOWISKO

Wprawdzie trudno nazwać wrzosowiskiem cztery wrzosy przy azalii japońskiej i sośnie kosodrzewinie, ale od czegoś trzeba zacząć. Nie mam pewności, czy się tu wrzosom spodoba, więc to na razie próba.


Nie znam nazwy tej żurawki, ale susza jej nie straszna. Pięknie się rozrasta a ja uwielbiam takie roślinki!


Kolejny nowy nabytek to pomarańczowy klon palmowy "Katsura". Obawiam się, że w półcieniu może nie osiągnąć tak pięknej ognisto-pomarańczowej barwy, ale i tak jest piękny! Wciąż zastanawiam się co mu posadzić w sąsiedztwie...


Pewniakiem w naszym ogrodzie jest również bergenia. Zawsze piękna, nawet kiedy czerwienieją lub podsychają jej liście.


Na jednym ze spacerów "pozyskałam" sadzonki żywotnika :), który wyróżnia się ciekawym żółto-zielonym zabarwieniem igieł. Żółte wstawki układają się w paski, stąd chyba jej nazwa Thuja plicata "Zebrina" :). Na razie się nie chwalę, wiosną zobaczymy co z tego urośnie...


Jesienią mam kłopot z opadającymi igłami. Na rabatkach wyglądają urokliwie, nie usuwam ich, bo tworzą "kołderkę"stanowiącą dodatkowe zabezpieczenie korzeni przed mrozem a glebę chronią przed wysychaniem, ale zalegające na trawniku przynoszą same szkody. Zakwaszają glebę  co nie służy trawnikowi, a pozostawione na zimę razem z opadłymi liśćmi hamują dopływ tlenu i powodują gnicie trawnika. Kilkanaście sosen na 500 mkw to sporo igieł do grabienia... co tydzień!

Przed nami jeszcze jeden - ostatni chyba weekend na działce. Czas na zabezpieczenie wrażliwych roślin przed mrozem. I spacery, oczywiście :)

Wiosna 2012




 

 

 

 

 








 
Template
Template Template Template
Template Template