Template
Template Template
Template czwartek, 02 kwietnia 2020 Template

Szukaj

kontakt

Kto jest On-line

Naszą witrynę przegląda teraz 9 gości 

Logowanie



Licznik odwiedzin

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj
mod_vvisit_counterWczoraj
mod_vvisit_counterW tym tygodniu
mod_vvisit_counterW tym miesiącu
mod_vvisit_counterWszystkich odwiedzin1
Reklama
Reklama
 
Template
Wiosna i Lato 2014

Zmiany... zmiany... czyli dążenie do ogrodu pielęgnowanego w zgodzie z naturą oraz do harmonii i minimalizmu w gatunkach roślin (nie będzie łatwo...)

 

 

MARZEC, KWIECIEŃ, MAJ

Gorączka złota, czyli "za wszelką cenę muszę mieć obornik!"
Ponieważ postanowiłam, że nie ruszę więcej grabiami ani szpadlem w ogrodzie dopóki nie zwiozę wreszcie obornika, bez którego nie będzie życia na naszej działce, zaczęłam działać:
1 - wysłałam maile do ogłaszających się w na stronach internetowych  sprzedawców, którzy w ofercie mają obornik, ale sprzedają go w ilościach hurtowych, których się trochę obawiam ze względu na niewielkie wymiary naszego ogrodu
2 - nadałam ogłoszenie w lokalnej gazecie: "kupię obornik z transportem"
3 - wypytałam w miejscowym sklepie o gospodarzy posiadających bydło, które załatwia swoje potrzeby na ściółkę- co w dzisiejszych czasach już nie jest takie oczywiste ;)
4 - usiłowałam się skontaktować z panią sołtys, która podobno takie zwierzęta posiada, ale okazało się to rzeczą niemożliwą, ponieważ nie odbiera telefonu…
A tu niespodzianka! Mąż, który miał już dość mojego jęczenia, że wciąż nie mam obornika, znalazł ten nawóz workowany
w ogrodniczym sklepie w  Opolu. Z opisu na worku wynikało, że producentem (no chyba nie dokładnie ;)) jest firma w Zajączkowie, czyli po drodze do naszego leśnego raju! Jeden telefon i juz jestem umówiona! A ceny hurtowe oczywiście - o połowę taniej niż w sklepie!

Załadowaliśmy prawie pół tony tego dobra :-)


Obornik, który kupiliśmy jest dość świeży, najlepszy byłby rozłożony pod roślinami jesienią, dlatego wysypałam go z worków na pryzmę, aby go jeszcze trochę przekompostować. Przykryłam grubszą warstwą włókniny aby deszcz nie wypłukiwał cennego dobra. Większość roślin już "nakarmiłam", pilnując jednak, żeby nie stykać go bezpośrednio  z rośliną lub jej korzeniami


Coś dla cierpliwych czyli Centrum Dowodzenia Ogrodem :-)
Nie mając doświadczenia i licząc chyba na cud, zaczęłam przygodę z ogrodem kilka lat temu od sadzenia roślin w piachu a potem zastanawiałam się co zrobić, żeby nie marniały :(. Ale z perspektywy tego czasu wiem, że mając świadomość i doświadczenie takie jak teraz zrobiłabym tak samo, albo podobnie. Chciałam jak najszybciej zobaczyć efekty swojej ciężkiej pracy.
Na szczęście zostało mi jeszcze sporo miejsca, które przed nasadzeniami mam zamiar solidnie przygotować. A to moje Centrum Dowodzenia :-)


Z lewej pryzma kompostu zeszłoroczna, będę się do niej dobierać chyba jesienią, obok niej kompost aktualny, w rogu zaczęłam właśnie przekładać obornik warstwami kompostu dwuletniego, którego resztka jest z prawej strony. Ten kompost po przesianiu wygląda tak


A to co zostanie z przesiania służy jako ściółka albo wędruje na kompost aktualny. Ponieważ spędzamy tu tyko dni wolne od pracy, ciężko jest mi wyprodukować "treściwy" kompost z powodu małej ilości odpadków kuchennych. Mimo to bardzo się staram, żeby kilka  dni przed zaplanowanym wyjazdem  zbierać te resztki do pojemnika  i zabierać ze sobą. Ten kącik kompostowy to wyjątkowe miejsce w ogrodzie, planuję je w przyszłości uporządkować drewnianymi komorami.

Sporo czasu w ogrodzie zajmuje mi porządkowanie i sprzątanie. Ta mała działka mieści kilkanaście drzew liściastych i iglastych, z których co tydzień zbieram, grabię spore ilości szyszek, igieł, liści. Do tego dochodzą drzewa sąsiadów posadzone tuż przy ogrodzeniu, np. modrzew, który niestety jest największym brudasem :(.  Jesienią, kiedy mam wrażenie, że liście i igły zasypią działkę razem z domem, pozostawiam to co spada na rabaty, aby stanowiło zabezpieczenie roślin przed mrozem. Oczyszczam tylko trawnik, na którym resztek pozostawiać na zimę nie wolno.

Wiosną zdejmuję pierzynkę z liści i igieł, zasilam rabaty obornikiem, kompostem i staram się przykryć jakąś bardziej "estetyczną" ściółką, np. nie do końca przerobionym kompostem, lub zrębkami po niszczeniu gałęzi. I przy tym temacie ogłaszam oficjalnie, że od tej wiosny będę się starać uprawiać…

Ogród bez chemii i sztucznych nawozów!

Na razie jestem trochę zagubiona... Do tej pory woziłam ze sobą na działkę wielką torbę z podstawowym narzędziami i preparatami potrzebnymi do pielęgnacji ogrodu. Były w niej między innymi paczuszki z kolorowymi granulkami, osobne np. do hortensjii, do róż, do powojników, do kwasolubnych, do tego azofoska oraz po kilka preparatów przeciw robalom i chorobom grzybowym... uf! Potem trzeba było pamiętać które rośliny kiedy nawoziłam i jak często powinnam nawozić. W efekcie zdarzało się, że robiłam to trochę chaotycznie i "na oko" a ostatecznie moje  kolorowe kuleczki i tak na niewiele się zdawały skoro sypałam je w piach.

W końcu dojrzałam do tego, aby spróbować poprowadzić ogród w zgodzie z naturą :))

Zaczęłam od oprysku krzewów ciekłą parafiną, która niszczy jaja mszyc i tym samym zapobiega ich rozprzestrzenianiu. Granulki zastąpiłam obornikiem i kompostem a kwasoluby dostały sam kompost. Stosuję również wióry rogowe i Rosahumus.

Mam świadomość, że nie będzie łatwo, na efekty działania nawozów organicznych trzeba długo czekać i  wiele bitew ze szkodnikami pewnie przegram zanim nabiorę wprawy i doświadczenia w stosowaniu biologicznych środków ale wiem, że warto. Postaram się też nie walczyć do upadłego z warunkami panującymi na działce, ponieważ żadne moje zabiegi nie poprawią gleby na tyle, żebym mogła sadzić wymagające rośliny. Będę obserwować jakie gatunki potrafią tu przetrwać np.  kilka tygodni bez podlewania i takie będę mnożyć. A trawnik wcale nie musi być idealny!

Wiosenne zmagania z trawnikiem - zawsze się dziwię, że tyle tego wyczesuję

Kolory wiosny


Kalina Pragense

Żarnowiec - pewniak na suche gleby

Bardzo lubię ciemierniki, kwitną od lutego do czerwca, mają dekoracyjne liście, szybko zadarniają i występują w wielu odmianach. Trzeba pamiętać, aby nie sadzić ich zbyt głęboko (podobnie jak piwonie), bo nie zakwitną - wiem z doświadczenia ;)

Na drugim zdjęciu nowy nabytek - piękny kolor liści!

 

Ta rabata wymagała zasilenia obornikiem w pierwszej kolejności, myślę, że efekty już widać


Hortensja pnąca w tym roku z jednym kwiatkiem :( cóż, podobno ta odmiana tak ma, że na bujne kwitnienie trzeba cierpliwie czekać

 

Kącik wypoczynkowy wiosną, w trakcie regeneracji i dosiewek i po zabiegach :)

A skoro ogród w zgodzie z naturą to oczywiście gnojówka z młodziutkich pokrzyw

 




 

 




 
Template
Template Template Template
Template Template